top of page

MYŚLISZ, ŻE IBUPROFEN POMOŻE CI NA ULTRA? JEST ODWROTNIE

  • Zdjęcie autora: Kamil Dąbkowski
    Kamil Dąbkowski
  • 27 sty
  • 4 minut(y) czytania

Oj ten post Wam się nie spodoba 😅


Wiem, że większość z Was jedzie na środkach przeciwbólowych. Ibuprofen w kieszeni, ketonal w drop bagu, „na wszelki wypadek". Nie udawajcie, że tak nie jest.

Ale musicie wiedzieć, co naprawdę robicie swojemu ciału.


International Society of Sports Nutrition (ISSN) oraz organizatorzy UTMB mówią wprost: niesteroidowe leki przeciwzapalne podczas ultra to rosyjska ruletka. UTMB poszło o krok dalej i wprowadziło całkowity zakaz. 24 godziny przed startem i w trakcie biegu. Wykryją w testach? Dyskwalifikacja. Koniec dyskusji.


Dlaczego tak ostro?


❌TWOJE NERKI SĄ JUŻ NA GRANICY.

Podczas ultra Twoje nerki i tak pracują na najwyższych obrotach. Odwodnienie, zmniejszony przepływ krwi, stres metaboliczny. A Ty dorzucasz ibuprofen, który dodatkowo je obciąża.


Efekt? Ostre uszkodzenie nerek. Nie teoretyczne. Realne. Dyrektor medyczny UTMB, dr Patrick Basset, mówi wprost: w warunkach długotrwałego wysiłku NLPZ mogą być toksyczne dla nerek i prowadzić do rabdomiolizy, czyli rozpadu mięśni. W połączeniu z odwodnieniem i niedotlenieniem na wysokości to bezpośrednie zagrożenie życia.


❌HIPONATREMIA? NLPZ POGARSZAJĄ SPRAWĘ.

Pisałem już o hiponatremii, czyli niebezpiecznie niskim poziomie sodu we krwi. NLPZ mogą przyczyniać się do jej rozwoju poprzez wpływ na nerki i retencję płynów. Czyli pijesz wodę, sód spada, a leki pogarszają sytuację.


❌TWOJE JELITA JUŻ KRWAWIĄ. NLPZ DOLEWAJĄ OLIWY DO OGNIA.

U biegaczy długodystansowych krwawienia z przewodu pokarmowego to częsty problem. NLPZ zwiększają to ryzyko. Uszkadzają śluzówkę żołądka i jelit. Na ultra, gdzie jelita i tak są na granicy wydolności, to prosta droga do poważnych komplikacji.


☝️🤓ALE PRZECIEŻ POMAGAJĄ NA BÓL?

Właśnie tu jest pułapka.


Ból to sygnał ostrzegawczy. Twoje ciało mówi: „Hej, coś jest nie tak. Zwolnij. Uważaj." Kiedy maskulesz ten sygnał ibuprofenom, biegniesz dalej mimo kontuzji. Pogłębiasz uraz. To co mogło być tygodniem przerwy, zamienia się w miesiące rehabilitacji.

UTMB nazywa to „legalnym dopingiem". Nie dlatego, że poprawia wydolność. Dlatego, że umożliwia bieg mimo sygnałów, że powinieneś przestać.


☝️🤓DLACZEGO WADA NIE ZAKAZUJE, A UTMB TAK?

WADA koncentruje się na substancjach, które sztucznie poprawiają wydolność. NLPZ tego nie robią. One nie sprawią, że będziesz szybszy. One sprawią, że będziesz biegł mimo bólu, który powinien Cię zatrzymać.


UTMB patrzy na to inaczej. Patrzy na bezpieczeństwo w ekstremalnych warunkach górskich. Długi czas trwania, wysokość, odwodnienie, zimno, upał. To wszystko drastycznie zwiększa toksyczność NLPZ.


☝️🤓CO Z TEGO WYNIKA?

Nie jestem tu, żeby Cię straszyć. Jestem tu, żeby dać Ci informację, której potrzebujesz do podjęcia świadomej decyzji.


Ibuprofen przed startem „na wszelki wypadek"? Ryzyko, które nie jest tego warte.

Ketonal na 60. kilometrze, bo „inaczej nie dojadę"? Zastanów się, czy dojechanie do mety jest warte potencjalnej niewydolności nerek.


Ból, który wymaga leków przeciwbólowych, to ból, który mówi Ci coś ważnego. Może warto posłuchać, zamiast go uciszać.


😡PATO-INFLUENCERKA

Nie raz usłyszysz znanych ludzi w podcastach i na facebookach, którzy opisują jak „biorą" i że to po to by spełnić marzenia, albo że biegną z kontuzją i inaczej by nie ukończyli tego wymarzonego biegu na 500 km..

Słuchajcie, powiem wprost: to nie jest OK. 😤

Po pierwsze, niech sobie ćpają jeśli muszą. Ich zdrowie, ich sprawa. Współczuję wyborów. Ale najgorsze jest to, że Wy bierzecie z tego inspirację.

Gdy ktoś z zasięgiem mówi „wziąłem cztery ibuprofeny i dociągnąłem do mety" i nagle to brzmi jak strategia, a nie jak wyznanie człowieka, który zaryzykował nerki dla medalu.

Po drugie, nie biegajcie z kontuzjami. Po co? Zastanówcie się, czy macie zdrowy stosunek do sportu. Czy ten jeden bieg jest wart miesięcy rehabilitacji?

Kogo warto słuchać? Ego?

Zajechałeś się trochę? Brawo! Czy warto wynosić destrukcję ciała na piedestał?


✅JAK NIE SIĘGAĆ PO IBUPROFEN? ZBUDUJ SYSTEM, KTÓRY GO NIE POTRZEBUJE.


Skoro już wiesz, że ibuprofen na ultra to rosyjska ruletka z nerkami, pojawia się pytanie: co zamiast tego? Jak przebiec 100 km i nie skończyć z ręką w apteczce?

Odpowiedź jest prozaiczna. I właśnie dlatego większość jej nie stosuje.


✅FILAR PIERWSZY: NAKARM SWOJE MIĘŚNIE, ZANIM ZACZNĄ KRZYCZEĆ


Ból na ultra często nie bierze się znikąd. Bierze się z miesięcy zaniedbań.

Jeśli nie dostarczasz organizmowi wystarczająco białka, Twoje mięśnie nie nadążają z naprawą mikrouszkodzeń. Trenujesz, niszczysz włókna, a one nie mają z czego się odbudować. I tak tydzień po tygodniu. A potem dziwisz się, że na 60. kilometrze wszystko boli.


Ile białka? 1,6 do 2,5 grama na kilogram masy ciała dziennie. Nie „mniej więcej tyle". Nie „staram się jeść dużo kurczaka". Konkretna liczba, którą realizujesz świadomie.

Do tego energia. Wystarczająca ilość kalorii. Bo jeśli chronicznie jesz za mało w stosunku do tego, ile trenujesz, wchodzisz w syndrom RED-S, czyli relatywny niedobór energii w sporcie.


A RED-S to nie tylko zmęczenie. To osłabione kości. To złamania zmęczeniowe. To kontuzje, które „wzięły się znikąd", a tak naprawdę budowałeś je miesiącami.


✅FILAR DRUGI: PRZYGOTUJ TKANKI, ZANIM JE ZNISZCZYSZ


Mięśnie adaptują się szybko. Ścięgna i więzadła potrzebują miesięcy.

Jeśli zwiększasz objętość treningową zbyt szybko, mięśnie nadążają, ale tkanki łączne zostają w tyle. I nagle masz zapalenie ścięgna Achillesa. Albo kolano biegacza. Albo coś innego, co wymaga ibuprofenu, żeby w ogóle wyjść z domu.


Rozwiązanie? Stopniowe zwiększanie obciążeń. Nudne, wiem. Ale skuteczne.

I trening siłowy. Tak, wiem, że wolisz biegać. Wszyscy wolimy biegać. Ale stabilne stawy to stawy, które nie bolą na 80. kilometrze. Silne pośladki to kolana, które trzymają oś. Mocny core to plecy, które nie krzyczą po 15 godzinach na nogach.


Lauersen przebadał 26 000 sportowców. Trening siłowy redukuje kontuzje o 70%. Siedemdziesiąt procent. A Ty nadal nie robisz przysiadów, bo „nie masz czasu".


✅FILAR TRZECI: NA STARCIE MIEJ PLAN, NIE APTECZKĘ


Nawodnienie. Sód. Dwie rzeczy, które decydują o tym, czy Twoje mięśnie będą pracować, czy skurczą się w agonii.


Bolesne skurcze na ultra często nie są kontuzją. To mogą być zaburzenia elektrolitowe. Piszę, że "mogą" bo tak naprawdę nauka nie ma 100% pewności skąd się biorą skurcze. Za mało sodu, za dużo wody, albo odwrotnie. I zamiast sięgać po tabletkę przeciwbólową, wystarczyło wypić izotonik z solą.


Ale najważniejsze jest coś innego. Akceptacja, że ból to informacja.


Jeśli ból wymusza zmianę techniki biegu, to nie jest moment na ibuprofen. To jest moment na zwolnienie. Albo na przerwanie wysiłku. Bo maskowanie bólu farmakologicznie pozwala Ci biec dalej, ale pozwala też pogłębić uraz, który potem będziesz leczyć miesiącami.

Jeden bieg nie jest wart trwałego uszkodzenia zdrowia. Żaden bieg nie jest wart trwałego uszkodzenia zdrowia.


✅PODSUMOWANIE


Nie chcesz sięgać po ibuprofen? Zbuduj system, który go nie potrzebuje.

Nakarm mięśnie białkiem i energią. Daj tkankom czas na adaptację. Wzmocnij stawy siłowo. Zadbaj o elektrolity na trasie. I naucz się słuchać bólu, zamiast go uciszać.

To nie jest sexy. Nie brzmi jak sekret mistrzów. Ale działa.


A ibuprofen zostaw w domu. Tam, gdzie jego miejsce.






Komentarze


bottom of page